Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alergia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą alergia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 29 września 2015

Testy płatkowe - 3-(dimetyloamino)propyloamina

Testy płatkowe zakończone. Po tygodniu paradowania z plecami całymi w próbkach i oznaczeniach, wreszcie mam wyniki. 

Nie wyszło żadne uczulenie na wszelkie metale, parabeny, (Polska Seria Podstawowa), żywice epoksydowe, barwniki i apretury tkanin itd. Wobec czego poddane w wątpliwość zostały moje zeszłoroczne testy płatkowe. Aktualne wyniki w zasadzie są tylko dwa...

3-(dimetyloamino)propyloamina

Inna nazwa: DMAPA
Składnik substancji powierzchniowo czynnych oraz utwardzacz żywic epoksydowych. Dodatek paliw, barwników, pestycydów, spoiw. 
Ponadto może znajdować się w skórze, papierze, gumie, plastikach utwardzanych (tragedia - spróbujcie znaleźć element powszechnego użytku, nie będący z plastiku - a mamy tego sporo - komputer, telefon, przeciwsłoneczne okulary...). Jak się dowiedziałam, plastiki do pakowania żywności są pod tym względem bezpieczne (nie są zawierają żywicy).

Znalazłam krótki film na ten temat:


sobota, 6 czerwca 2015

Szaleję na powietrzu

Długi weekend czerwcowy spędzam z dala od miasta. I zdecydowanie szaleję. Rowery, spacery i mnóstwo nie do końca niezdrowego jedzenia (pszenicy, mleka, ciasta i chleba domowej roboty). Co ciekawe, o ile siedzę w domu, a nie na kwitnącej łące, zmiany na zgięciach są zupełnie OK (praktycznie znikają). Dłonie niestety nadal nieciekawe, z tendencją do sączenia się. Czyżby jednak moja alergia nie była nijak skorelowana z tym, co jem?
Gdy wyjdę na zewnątrz, nawet na krótki wypad, zaczyna się typowa alergia (pewnie na trawy) - spływający do gardła katar (czyli automatycznie ból gardła), pokrzywka z bąblami. I nie ma na to lekarstwa innego, niż ukryć się w pomieszczeniu - antyhistaminy niestety niewiele pomagają.

Góry :)

niedziela, 31 maja 2015

Na spotkanie z alergią

Nie miał racji ten, kto twierdził, że nie mam alergii. Pojechałam wczoraj na rower, po paru kilometrach w miarę wyleczone ręce znowu zaogniły się, pokrywając typową pokrzywką z bąblami. Do tego szczypanie oczu, katar. Normalka. W sumie ucieszył mnie ten widok, bo wreszcie coś "znanego" - ot, zwykła alergia IgE - zależna, najpewniej reakcja na pylące teraz trawy (na które przecież zdiagnozowano mi uczulenie w zwykłym teście punktowym).

Nie dam jednak się zwariować, a żadna z chorób już mi jeżdżenia nie odbierze, bo rower to moja miłość:)

Takie sobie łany pylącej trawy, przez które musiałam się dziś przedrzeć, chcąc dotrzeć do skrzynki geocachingowej.