wtorek, 3 maja 2016

[TAK] Mydło Aleppo

Mydło Aleppo, czyli moje internetowe znalezisko. Produkowane w Syrii...



Co można o nim powiedzieć?

  • Drogie - w sklepach stacjonarnych kostka kosztuje nawet 30zł! Internetowo - około 15.
  • Brzydkie... Niestety, nieestetycznie wygląda w mydelniczce ;)
  • Pachnące... tłuszczem? 
  • Roztapiające się w nieprzyjemną breję, w przypadku zbyt dużej wilgotności.
Plusy? Przeważają!
  • Co najważniejsze - NIE UCZULAJĄCE! :)
  • Skuteczne - myje jak każde inne (mimo że nie pieni się zbyt intensywnie)
  • Nie pozostawia wątpliwie przyjemnej tłustej warstwy, jak zwykłe mydła. 
  • Nie podrażnia, nie wysusza. 
Skład: olej z oliwek + olej laurowy. 
Kupić je można z różną ilością olejków laurowych (od 5% do 30%). Dla mnie, laika, nie było dużej różnicy między tym 5% a 30%. No, może poza ceną i zapachem - 30% intensywniej pachniało olejem laurowym. 

Przerobiłam już kilka opakowań, różnych producentów. 


Mam też sposób na krojenie mydła (oryginalny rozmiar jest zbyt duży) - wystarczy ciąć je w cienkie plasterki za pomocą noża ogrzewanego wrzącą wodą. Próbowałam początkowo ogrzewać nóż nad gazem, ale było to kłopotliwe (usmalony nóż, a w gratisie zapach palonego tłuszczu). Dużo lepiej sprawdza się patent z wodą.





Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza