poniedziałek, 8 lutego 2016

Lecytyna sojowa?

Mój nowy trop w sprawie alergii po czekoladzie to lecytyna sojowa. Podobno w angielskiej Cadbury (po której nie dostałam dzikiego swędzenia) nie ma sojowej, lecz słonecznikowa. Interesujące. Konieczne byłoby zakrojenie badań na ludziach (tj. na mnie) na szeroką skalę, tyle że ciężko w tym wypadku o grupę kontrolną;) Temat zostaje otwarty i do przemyślenia/przetestowania.

Musiałabym dostać skądś w miarę czystą lecytynę sojową i ponaklejać ją sobie na skórę. Skąd jednak wziąć taką, jaką dodają do przemysłowej żywności? Zagwozdka.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza